


foto by Pigiel
Wczoraj miała stanąć premiera, jednak padało tak mocno, że przemoczone kostiumy to był najmniejszy problem. Przy pierwszej scenie wody po kolana, platformy grzęzły w błocie. Finalnie widownia takiej pogody nie lubi.
Dziś już bez względu na pogodę spektakl postawimy na deski. Nawet jeśli bedziemy musieli przepłynąć przez niego.
Mam dość owsianki.
Sztuka wymaga poświęceń... przez najbliższy miesiąc nie pośpię dłużej niż do 7:30. Prysznic, śniadanie i od 10:00 do 13:00 trening. Dzisiaj był pierwszy. Przez dwie godziny biegaliśmy po lesie (przecież ja nie biegam...)

Dzień podzielił się na dwoje, od rana pakowanie i przygotowania do opuszczenia Oslo. Kilka chwil w centrum wolontariatu...całkiem niezłe ciasto - orzechowe. Kilka kroków dalej zupełnie znienacka przed moimi oczami wyrosło Norweskie Muzeum Narodowe... i tylko 2 godziny na zobaczenie co tam ciekawego powiesili, a powiesili sporo. Sztafeta ... START - nudne malarstwo norweskie w szaroburych kolorach, druga zmiana, zupełnie mi nieznani kubiści, fowiści i cała masa innego rodzaju płócien artystów których nazwisk nie znam, trzecia zmiana – zaczyna robić się interesująco – wszystkie „B” wersje Munka (wersje „A” wiszą w poświęconym jemu muzeum” ... portrety / autoportrety / KRZYK/ MADONNA – wszystko przez pancerne szyby i z za pleców Hiszpańskiej wycieczki. Ostatnia zmiana, zacięta walka pomiędzy Van Goghiem / Cezannem / Matissem / Gauguinem / Modiglianim. Wygrał – czas.
Kolejny przykład na brak możliwości zjedzenia spaghetti nie upaprawszy wszystkiego wokół – jaki sens w rozkładaniu białego obrusa we włoskiej restauracji ? (najciekawszą odpowiedź zostanie nagrodzona).
Czysto tu i schludnie.. wszystko poukładane i ładne, ale jakoś tak zupełnie inaczej niż w u naszych sąsiadów z zachodu. Na ulicach mieszanka kulturowa. Bistro na rogu prowadzi gruboskórny pan ze Srilanki, pracują u niego dwie Polki, autobusy opanowali Hindusi a lokalne królowe nocy to panie z Somalii. Trudno tu o Norwega (sic.) W tym całym kotle przed oczami ciągle migają mi panowie w spódniczkach (pierwsza połowa 4:0 dla Norwegii...w nocy będzie gorąco).
Dzisiaj złapałem się na tym, że zaczynam strzelać zdjęcia w ilości jakiej nie powstydziłby się stereotypowy japończyk, wiec na znak protestu przestałem. Na marginesie... mi też nie podoba się jakość tych zdjęć, ale lepsze to niż strzelanie z telefonu. Oslo opływa dostatkiem. Ceny przypominają numery telefonów komórkowych, mimo tego, życie nocne kwitnie aż nad to. Po 2 h poszukiwania wolnego miejsca w barze, skończyliśmy w hotelu z 0,5 l coca coli z automatu (15 NOK). Norwegia to kraj objęty częściową prohibicją więc po 20 :00 w tygodniu a 18:00 w weekend alkohol dostępny jest tylko w lokalach ... WTF...
Nie bardzo wiem o czym pisać... ale mam zamiar się rozkręcić. Póki co obiecałem sobie że będę was codziennie obdarzał czymś nowym.
Jak mawiają Norwedzy – Houk
Touborg 0,33 – 13 NOK .... w markecie
Woda 0,33 – 13,5 NOK
1 NOK = 0,45 PLN
Sami rozumiecie...
No i się wydarzyło! Wsiadł w samolot i poleciał! Trzęsło, buczało, huczało, niebo zalane chmurami - nic nie widzialem prócz przeogromnych połaci białych cumulusów. Ostatecznie podróz trwała mniej więcej tyle co z ZetGie do Berlina, więc się nie nalatałem.
Oslo śliczne ... jak z Ikei ...
Jak na stolice to sporo tu Szkotów...
kibicujecie?
macham
A.