Po wczorajszym treningu który trwał łącznie ok. 8 godz. Nie miałem siły napisać nic. To był czas aby usiąść i napić się Żubrówki z tymi którzy mieli jeszcze na to siłę. Sesje treningowe są cały czas wyczerpujące, jak nie fizycznie to psychicznie. A to ponoć dopiero rozgrzewka. Dobrze, że jestem ubezpieczony...
Trudno opisać jak wyglądają treningi, musimy pozostawać w ciągłym skupieniu i ruchu, kiedy energia spada i następuje rozprężenie dostajemy kolejną dawkę ćwiczeń czysto fizycznych. Przelatujemy przez akrobatykę (odnowiły mi się wszystkie możliwe kontuzje), miecze, kije, żonglerkę i rozciąganie, rozluźnianie i ćwiczenia teatralne aż po taniec do upadłego. Wszystko w skupieniu, kontakcie fizycznym i wzrokowym.
Dziś trochę luzu. Rano zakupy (sześciopak piwa , jakieś ciastka, cola). Potem wycieczka nad jezioro (rowerkiem) woda tak zimna, że chyba odmroziłem sobie ... nogi. Ale za to pięknie, skaliście i zielono nikogo poza nami nie było.
GAIA
To łódź Wikińska zbudowana jako dokładna kopia łodzi wykopanej przez archeologów na początku XX wieku.
Zabiera na pokład 34 chłopa i waży 24 tony. Zasiedliśmy do wioseł w 24 osoby i udało nam się rozpędzić tą łajbę do 1,7 węzła – szału nie ma. Wprawieni wikingowie osiągali 13 węzłów... szacunek, to wcale nie jest takie łatwe. Jednego typka z Bułgarii wiosło prawie połamało. Oczywiście padało, wiało, ale nie stanowiło to większej przeszkody.
P.S. Nie lubię zup rybnych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz