Strony

piątek, 28 sierpnia 2009

Przydział


Wielka Armia Zoublistanu, Przyboczny Bogini Frey`i, Drużyna Mieczników

wtorek, 18 sierpnia 2009

Odrobina wolnego czasu...







Po wczorajszym treningu który trwał łącznie ok. 8 godz. Nie miałem siły napisać nic. To był czas aby usiąść i napić się Żubrówki z tymi którzy mieli jeszcze na to siłę. Sesje treningowe są cały czas wyczerpujące, jak nie fizycznie to psychicznie. A to ponoć dopiero rozgrzewka. Dobrze, że jestem ubezpieczony...

Trudno opisać jak wyglądają treningi, musimy pozostawać w ciągłym skupieniu i ruchu, kiedy energia spada i następuje rozprężenie dostajemy kolejną dawkę ćwiczeń czysto fizycznych. Przelatujemy przez akrobatykę (odnowiły mi się wszystkie możliwe kontuzje), miecze, kije, żonglerkę i rozciąganie, rozluźnianie i ćwiczenia teatralne aż po taniec do upadłego. Wszystko w skupieniu, kontakcie fizycznym i wzrokowym.

Dziś trochę luzu. Rano zakupy (sześciopak piwa , jakieś ciastka, cola). Potem wycieczka nad jezioro (rowerkiem) woda tak zimna, że chyba odmroziłem sobie ... nogi. Ale za to pięknie, skaliście i zielono nikogo poza nami nie było. 

GAIA 
To łódź Wikińska zbudowana jako dokładna kopia łodzi wykopanej przez archeologów na początku XX wieku. 
Zabiera na pokład 34 chłopa i waży 24 tony. Zasiedliśmy do wioseł w 24 osoby i udało nam się rozpędzić tą łajbę do 1,7 węzła – szału nie ma. Wprawieni wikingowie osiągali 13 węzłów... szacunek, to wcale nie jest takie łatwe. Jednego typka z Bułgarii wiosło prawie połamało. Oczywiście padało, wiało, ale nie stanowiło to większej przeszkody.  



P.S. Nie lubię zup rybnych

sobota, 15 sierpnia 2009

Trening






Sztuka wymaga poświęceń... przez najbliższy miesiąc nie pośpię dłużej niż do 7:30. Prysznic, śniadanie i od 10:00 do 13:00 trening. Dzisiaj był pierwszy. Przez dwie godziny biegaliśmy po lesie (przecież ja nie biegam...)

Nie wolno rozmawiać, można kontaktować się tylko gestami. Cały czas w tym samym tempie powtarzając rytmicznie trzy słowa ... dwie godziny prawie bez przerwy. To wymusza regularny oddech. Organizm nie męczy się tak szybko. Cały czas w ruchu. Tak będzie codziennie przez najbliższe trzy tygodnie... trzy treningi dziennie.

Wypożyczyłem rower... zawsze to jakiś środek transportu. 

Jutro będę tańczył poloneza i grał na darabuce – to w ramach pokazu umiejętności. Może być ciekawie.

P.S W poniedziałek popłyniemy łodzią wikingów

Ahoj

piątek, 14 sierpnia 2009



Dzień podzielił się na dwoje, od rana pakowanie i przygotowania do opuszczenia Oslo. Kilka chwil w centrum wolontariatu...całkiem niezłe ciasto - orzechowe. Kilka kroków dalej zupełnie znienacka przed moimi oczami wyrosło Norweskie Muzeum Narodowe... i tylko 2 godziny na zobaczenie co tam ciekawego powiesili, a powiesili sporo. Sztafeta ... START - nudne malarstwo norweskie w szaroburych kolorach, druga zmiana, zupełnie mi nieznani kubiści, fowiści i cała masa innego rodzaju płócien artystów których nazwisk nie znam, trzecia zmiana – zaczyna robić się interesująco – wszystkie „B” wersje Munka (wersje „A” wiszą w poświęconym jemu muzeum” ... portrety / autoportrety / KRZYK/ MADONNA – wszystko przez pancerne szyby i z za pleców Hiszpańskiej wycieczki. Ostatnia zmiana, zacięta walka pomiędzy Van Goghiem / Cezannem / Matissem / Gauguinem / Modiglianim. Wygrał – czas. 


Kolejny przykład na brak możliwości zjedzenia spaghetti nie upaprawszy wszystkiego wokół – jaki sens w rozkładaniu białego obrusa we włoskiej restauracji ? (najciekawszą odpowiedź zostanie nagrodzona).



Fosness. Nie musiałem powstrzymywać się przed strzelaniem fot. Poprowadził nas nadnaturalnych rozmiarów ptak. Przez las, wąską ścieżką na małą polanę pośród drzew. Ogień i trzech wirujących mężczyzn pośród przygrywających im na szamańskich bębnach kobiet. Każdy tak mocno w środku - przez dwadzieścia minut staliśmy jak wmurowani - zapomniane stare pieśni, taniec prawie zwierzęcy a jednak oddający pojedyncze charaktery każdego z nich, opowieść którą zdawało się zrozumiał każdy pomimo nieznajomości języka. Koniec. Nikt nie klaszcze. Nikt nic nie mówi. A Oni zamrożeni w ostatnim ruchu – tak bardzo w środku... Po chwili pierwsze nieśmiałe oklaski ... w końcu owacje, gratulacje, emocje. 
Tak przywita nas STELLA POLARIS...  
Ktoś nagrywał, jak go odnajdę, to wkleję.
Lasy wokoło usiane są instalacjami i rzeźbami jakby wtopionymi w zastaną przestrzeń. Trzeba się na nie natknąć aby znaleźć, same się nie pokazują. 
Trudno mi pisać bo nadal mam ochotę rozmawiać i chłonąć to miejsce. Ale piszę... inaczej słowa umkną.

Dzisiaj bez Post Scriptum, bez zdjęć, bez posta (napisałem dziś wklejam jutro)

środa, 12 sierpnia 2009


Czysto tu i schludnie.. wszystko poukładane i ładne, ale jakoś tak zupełnie inaczej niż w u naszych sąsiadów z zachodu. Na ulicach mieszanka kulturowa. Bistro na rogu prowadzi gruboskórny pan ze Srilanki, pracują u niego dwie Polki, autobusy opanowali Hindusi a lokalne królowe nocy to panie z Somalii. Trudno tu o Norwega (sic.) W tym całym kotle przed oczami ciągle migają mi panowie w spódniczkach (pierwsza połowa 4:0 dla Norwegii...w nocy będzie gorąco).
Dzisiaj złapałem się na tym, że zaczynam strzelać zdjęcia w ilości jakiej nie powstydziłby się stereotypowy japończyk, wiec na znak protestu przestałem. Na marginesie... mi też nie podoba się jakość tych zdjęć, ale lepsze to niż strzelanie z telefonu. Oslo opływa dostatkiem. Ceny przypominają numery telefonów komórkowych, mimo tego, życie nocne kwitnie aż nad to. Po 2 h poszukiwania wolnego miejsca w barze, skończyliśmy w hotelu z 0,5 l coca coli z automatu (15 NOK). Norwegia to kraj objęty częściową prohibicją więc po 20 :00 w tygodniu a 18:00 w weekend alkohol dostępny jest tylko w lokalach ... WTF...
Nie bardzo wiem o czym pisać... ale mam zamiar się rozkręcić. Póki co obiecałem sobie że będę was codziennie obdarzał czymś nowym.
Jak mawiają Norwedzy – Houk 

Touborg 0,33 – 13 NOK .... w markecie

Woda 0,33 – 13,5 NOK

1 NOK = 0,45 PLN  

Sami rozumiecie...






wtorek, 11 sierpnia 2009

Poleciał (z akcentem na ostanią sylabę...)






No i się wydarzyło! Wsiadł w samolot i poleciał! Trzęsło, buczało, huczało, niebo zalane chmurami - nic nie widzialem prócz przeogromnych połaci białych cumulusów. Ostatecznie podróz trwała mniej więcej tyle co z ZetGie do Berlina, więc się nie nalatałem. 

Oslo śliczne ... jak z Ikei ...

Jak na stolice to sporo tu Szkotów...

kibicujecie?

macham 

A.