Strony

niedziela, 13 kwietnia 2014

Z prowincji przyjechał...


i się żali ...



       W stolycy byłem, więc i tam się pożywiałem. "Prasowy" - dobre, tanio, za dużo brodatych. "Pierrogernia" - dobre pierogi, świetne zupy, miła obsługa. "Ganesh" - dobre papu, generalnie duże porcje (tandori bezczelnie małe) ... i 10% serwisu wbitego w rachunek bez zgody klienta. Co to za chora moda ? Od zawsze myślałem, że "napiwek" to forma gratyfikacji kelnera, lub szefa kuchni za wyjątkowe przeżycie kulinarne. Co to znaczy "serwis" ? Skoro, jest to osobna pozycja na rachunku, to czy nie powinna być opcjonalna ? Ja bardzo chętnie, udałbym sie osobiście do kuchni i odebrał potrawę - porozmawiał z Szefem Kuchni, zlustrował warunki sanitarne. 10% to nie jest dużo, zdażało mi się dać większy napiwek. Ale o żesz k.. m.. w Ganeshu byłem ostatni raz. Od teraz będe pytał przed zajęciem miejsca. Stolyco ogarnij się! 



piątek, 11 kwietnia 2014

Hel





Nieznośna lekkość.

niedziela, 10 listopada 2013

wtorek, 30 kwietnia 2013

Zodiak - Radomsko

Wszem i wobec opisuję trzeci z hoteli, do jakiego dane mi było dotrzeć, (czwartym jest akademik - a akademik jaki jest każdy wie, nie ma co roztrząsać).
Trzecim hotelem jest "Zodiak" ***, reklamujący się na swojej stronie internetowej tymi słowami:
"Restauracja i Hotel „ZODIAK” znajdują się na obrzeżach Radomska w cichej i spokojnej okolicy. Jest to eleganckie, ale jednocześnie gościnne miejsce o rodzinnej atmosferze, w którym dobrze jest usiąść przy lampce wina i wraz z przyjaciółmi wspólnie pobiesiadować.

O gościnnej i rodzinnej atmosferze napiszę później, teraz o tym co moje oko widziało. Hotel dysponuje ładnymi, przestronnymi pokojami. Nie spotkamy tam wyrafinowanego wzornictwa, ale za cenę dwuosobowego pokoju ze śniadaniem (200 zł) nie ma się czego przyczepić. No, może kamień na armaturze mógłby być doczyszczony, ale nie jest to wielki problem. W pokoju dwa duże łóżka, biurko, telewizor, minibarek (z cenami dla desperatów), powitalna woda mineralna. Pierwsze wrażenie mogłoby być bardzo pozytywne. Łazienka wyposażona w suszarkę do włosów,  deska zdezynfekowana - cacy. W holu zestaw wypoczynkowy, stolik i stół bilardowy - oczywiście zaanektowaliśmy to miejsce jako swoje i do dnia wyjazdu nikt inny do stołu się nie dopchał, w grupie siła! Śniadanie, w cenie pokoju - urozmaicone, wędzony łosoś, racuchy, wybór owoców (melon, ananas, winogrona, pomarańcze). Dobra kawa dopełnia obrazu - porządne, smaczne śniadanie. Przypominam mizerotę z Turku, gdzie za 220 zł za pokój nie można liczyć nawet na 30% tego co oferuje hotel Zodiak.




















Wszystko cacy, jeśli się popatrzy na powyższy opis, jest tylko jedno "ale", gościnność i rodzinna atmosfera, którą reklamuje się hotel to mit nad mitami. Na parkingu, jeszcze z plecakiem na plecach i po męczącej podróży, spotkałem (chyba) Panią Kierownik, która oznajmiła nam abyśmy się zbytnio nie przyzwyczajali do pokoju, bo chyba szybko się będziemy przeprowadzać. Zatkało mnie, nie przypominam sobie aby ktokolwiek, kiedykolwiek w Polsce przywitał mnie w taki sposób. Pani (kiedy ja dzwoniłem do managera) tłumaczyła się, że nie otrzymała przelewu - przyznam, nigdy nie płaciłem za hotel z góry, może to jest normalne? korygujcie, jeśli nie mam racji. To był dopiero początek, kelnerka krzycząca z sali "co... znowu rabat chco!!!", niestosowne żarty recepcjonistki w stosunku do gości, nie uprzedzanie gości o uciążliwej imprezie trwającej do rana w hotelowej restauracji w rytmach "Jesteś szalona" to pokrótce opis "gościnności i domowej atmosfery" w hotelu Zodiak.

Hotelowy umilacz, to obrazek z kwiatkami, który doskonalę wpasowuję się w mdłą estetykę wystroju wnętrza, daję 3/5.

Chciałbym polecić wam to miejsce, bo nie drogie, ładne, smaczne. Ale nie mogę.
Omijajcie Hotel Zodiak w Radomsku szerokim łukiem.

Pozdrawiam i życzę miłego długiego weekendu.
X.Vashka


P.S. Recenzje hoteli nie są finansowane. Jest to w całości moja subiektywna opinia.

sobota, 20 kwietnia 2013

TRASA - Hotel (nie)Sława

TUREK

Turek to kolejne miejsce na trasie mojej podróży i następne miejsce noclegowe. Tym razem zatrzymałem się w Hotelu "Sława". Hotel połączony z restauracją w bliskim sąsiedztwie stacji benzynowej. Hotel legitymuje się dwoma gwiazdkami i ceną 220 zł za dwu osobowy pokój ze śniadaniem. gdzie śniadanie to 20 zł za osobę.
Śniadanie wypadło słabiutko a kolacja jeszcze gorzej. Śniadanie to szwedzki stół. Niby nic dziwnego, ale ten miał wyliczone porcje! O tym dowiedzieliśmy się, kiedy oprosiliśmy kelnera o uzupełnienie talerzy. Obsługa też nie widziała problemu w umieszczeniu w jednym podgrzewaczu kaszanki i parówek. Na marginesie - co za pomysł aby podawać na śniadanie "kaszankę z wody"? Kolacja w cenie 20 zł  to smażona kiełbasa o długości 3 cm z liściem sałaty i łyżka zasmażanej kapusty. Przybliżę kwestię dla wszystkich nie zaznajomionych z gastronomią. W wypadku tego hotelu stosunek ceny do gramażu potrawy jest porównywalny z restauracjami o dużo wyższym standardzie, o wyczuciu smaku już nie wspominam.

Pokoje urządzone bez smaku i pomysłu, ale to chyba wina projektu, bo pokój typu "wagon" jest nieustawny z zasady. Wysłużone łóżka naprawione metodą - dołóżmy na wierzch jeszcze jeden materac, to pułapka, bo człowiek w nie wpada jak w ruchome piaski i ciężko się z tej "miękkości" wygrzebać. Łazienka przeżyła już swoją świetność. Z kabiny prysznicowej wypadają plastikowe szyby, a brodzik był czarny - nie wiem czy od brudu - brałem prysznic w japonkach.

Nie wiem kto przyznaję gwiazdki, ale ta sama osoba powinna je w tym przypadku odebrać - wszystkie

Hotel "Sława" w Turku - Nie polecam!!!

Nie zamieszczam zdjęcia hotelowego umilacza, bo był to po prostu kalendarz znanej marki piwa.

 co w rankingu "hotelowych umilaczy" daje mu 0/5




P.S. Recenzje hoteli nie są finansowane. Jest to w całości moja subiektywna opinia.

TRASA - słow kilka o hotelach z niższej półki

Września.
Odgrażałem się, że obsmaruje kilka hoteli, w których będę miał okazję zatrzymać się podczas mojego pobytu w Polsce. Okazuje się jednak, że zacznę od pozytywnej opinii.
Pierwszym miastem w którym się zatrzymałem była Września. Miasto - jak miasto, godne uwagi jest jednak hobby jakie pielęgnuje młodzież płci obojga. Rynek we Wrześni jest miejscem spotkań sympatyków ruszania z piskiem i takiegoż hamowania. W filmach wygląda to efektownie - jednak stary kombiak w wiejskim tuningu plus 4 osoby na pokładzie i kierowca lansujący się na drift ridera - to raczej żenujący widok.

Tyle o mieście.
Hotel - a raczej pensjonat w którym się zatrzymałem to rodzinny biznes, dosłownie 3 minuty spacerkiem od centrum.
"Mansarda" - to miejsce o miłej atmosferze, pokoje czyste chociaż małe. Ja zatrzymałem się w "dwójce". Dwa łóżka, stolik, krzesło, telewizor, łazienka z prysznicem w pokoju. Nic nadzwyczajnego, ale cena również nie przeraża. 120 zł ze śniadaniem (za dwie osoby) czyli 60 zł na osobę w dwuosobowym pokoju.

Do dyspozycji gości jest 2 piętro i parter, właściciele mieszkają na I piętrze i są do dyspozycji w każdej chwili. Dyspozycyjność jest godna pochwały. W ogrodzie znajdziemy miejsce w którym można urządzić grilla lub po prostu usiąść pod altanką relaksując się po ciężkim dniu.

Śniadanie - podane w sali jadalnej na parterze, kawa w stylowych filiżankach, wędliny, biała kiełbaska, sery, kremy kanapkowe, pomidorek, ogóreczek. Do tego jogurty, ryż na słodko i pudding. To wszystko w cenie 10 zł za osobę. Specjalnie zwracam uwagę na cenę i propozycję śniadaniową, ponieważ następne miejsce w którym się zatrzymałem już nie było tak miło, ale o tym później.

Podsumowując - polecam "Pensjonat Mansarda" i przekonuje się do pobytu w pensjonatach.



W kategorii hotelowych umilaczy oka, tak sobie, daje 2 na 5.












Niestety cacuszek designu z lat 70 nie zauważyłem, będę szukał dalej.

Pozdrawiam
X. Vashka 




P.S. Recenzje hoteli nie są finansowane. Jest to w całości moja subiektywna opinia.

piątek, 12 kwietnia 2013

O Bułgarskich frikach czyli kawa, paznokcie, klepsydry i karbowane włosy. KAWA.

Bułgaria jak każdy kraj, ma swoją magię którą przyciąga turystów i pozwala żyć "swoim" w unikalnym miejscu które jest inne niż każde pozostałe miejsce na ziemi. Bułgaria ma również swoje dziwactwa. Dzisiaj o Bułgarskich dziwactwach subiektywnie okiem Polaka.


Kawa 


Gdyby nie dźwięki języka na ulicy, oraz krajobraz to można by było śmiało powiedzieć - Jestem we Włoszech (z punktu widzenia kawopijców).

Kawę pija wszędzie i o każdej porze. Małą czarna można kupić wszędzie. Restauracje, kafeterie, bary - to oczywiste. Ale również kioski z gazetami, sklepy spożywcze i second handy oferują kawunie, i to nie byle lurę, ale profesjonalne espresso z ekspresu ciśnieniowego często ze świeżo mielonych ziaren. Lury z automatu można się napić wszędzie tam gdzie nie ma miejsc wymienionych powyżej. Ceny, bardzo znośne - świeżo parzona z kiosku na dworcu 1 PLN.




Na zdjęciu automat do kawy w drodze na przystanek kolejowy
Pernik Daskalovo


Jeśli ktoś znajdzie dziwniejszą lokalizację automatu do kawy to chętnie opublikuję. 
To co małą czarną ?