Czysto tu i schludnie.. wszystko poukładane i ładne, ale jakoś tak zupełnie inaczej niż w u naszych sąsiadów z zachodu. Na ulicach mieszanka kulturowa. Bistro na rogu prowadzi gruboskórny pan ze Srilanki, pracują u niego dwie Polki, autobusy opanowali Hindusi a lokalne królowe nocy to panie z Somalii. Trudno tu o Norwega (sic.) W tym całym kotle przed oczami ciągle migają mi panowie w spódniczkach (pierwsza połowa 4:0 dla Norwegii...w nocy będzie gorąco).
Dzisiaj złapałem się na tym, że zaczynam strzelać zdjęcia w ilości jakiej nie powstydziłby się stereotypowy japończyk, wiec na znak protestu przestałem. Na marginesie... mi też nie podoba się jakość tych zdjęć, ale lepsze to niż strzelanie z telefonu. Oslo opływa dostatkiem. Ceny przypominają numery telefonów komórkowych, mimo tego, życie nocne kwitnie aż nad to. Po 2 h poszukiwania wolnego miejsca w barze, skończyliśmy w hotelu z 0,5 l coca coli z automatu (15 NOK). Norwegia to kraj objęty częściową prohibicją więc po 20 :00 w tygodniu a 18:00 w weekend alkohol dostępny jest tylko w lokalach ... WTF...
Nie bardzo wiem o czym pisać... ale mam zamiar się rozkręcić. Póki co obiecałem sobie że będę was codziennie obdarzał czymś nowym.
Jak mawiają Norwedzy – Houk
Touborg 0,33 – 13 NOK .... w markecie
Woda 0,33 – 13,5 NOK
1 NOK = 0,45 PLN
Sami rozumiecie...
Strony
środa, 12 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz