i się żali ...
W stolycy byłem, więc i tam się pożywiałem. "Prasowy" - dobre, tanio, za dużo brodatych. "Pierrogernia" - dobre pierogi, świetne zupy, miła obsługa. "Ganesh" - dobre papu, generalnie duże porcje (tandori bezczelnie małe) ... i 10% serwisu wbitego w rachunek bez zgody klienta. Co to za chora moda ? Od zawsze myślałem, że "napiwek" to forma gratyfikacji kelnera, lub szefa kuchni za wyjątkowe przeżycie kulinarne. Co to znaczy "serwis" ? Skoro, jest to osobna pozycja na rachunku, to czy nie powinna być opcjonalna ? Ja bardzo chętnie, udałbym sie osobiście do kuchni i odebrał potrawę - porozmawiał z Szefem Kuchni, zlustrował warunki sanitarne. 10% to nie jest dużo, zdażało mi się dać większy napiwek. Ale o żesz k.. m.. w Ganeshu byłem ostatni raz. Od teraz będe pytał przed zajęciem miejsca. Stolyco ogarnij się!

A nie było tam gwiazdeczki aby, że powyżej iluś tam osób jest to naliczane? Gansesh swoja drogą wysoko się stawia. Są jednak inne, te mniejsze, w zaułkach. I tam 10% samemu aż chce się zostawiać :)
OdpowiedzUsuńByła gwiazdeczka, że powyżej 6 osób serwis jest doliczany, było nas pięcioro a zamawiało czworo. W zaułkach to i ja chętnie zostawiam ... ale doliczać na siłę to absurd.
UsuńA ja zapłaciła taryfę nocną 20% rachunku w aptece pełniącej dyżur. Zorientowałam się dopiero w domu, ale zatkało mnie zupełnie. Taki nightserwis :)
OdpowiedzUsuńPowstańmy więc! Przeciw ukrytych serwisach wszelkiego typu! Gwiazdeczkom i informacją półgębkiem! Piszmy i bojkotujmy takie miejsca! Za dobro nasze i wasze!
Usuń